Artykuly
25 maja 2017

Kobieta, która ma moc

share
by Holy Mary Team - 0 Comments
Kobieta, która ma moc

KOBIETA, która ma MOC

Gdy zostałeś uzdrowiony z ciężkiej choroby i mówisz – „to cud”, możesz uwierzyć w Jej moc.

Gdy znalazłeś się w beznadziejnie kryzysowej sytuacji, która – w najmniej oczekiwanym momencie znalazła „cudowne” rozwiązanie… Pomyślisz, że sam byś na to nie wpadł.

Gdy miałeś poważny wypadek, z którego wyszedłeś cało i wiesz, że Twoja babcia codziennie odmawia w Twojej intencji różaniec, powiesz, że chyba coś było na rzeczy, bo policjanci i lekarze z miejsca wypadku nie dawali szans na przeżycie…

Gdy 13. maja (dzień objawień fatimskich) przeżyłeś (jak ja) operację, po której okazało się, że był to nowotwór, a ty jednak żyjesz i masz się dobrze, przestajesz wierzyć w przypadki…

Trudniej jednak doświadczyć mocy Kogoś, kogo nazywają Cudowną Lekarką, Wspomożeniem Wiernych, Pośredniczką wszelkich łask, Ucieczką grzeszników, Łamiącą strzały nieprzyjaciela, gdy Twoje życie nie ma spektakularnych zwrotów akcji, ostrych zakrętów, cudownych uzdrowień… Żyjesz ot tak… „normalnie”. Nie jesteś typem nieszczęśnika czy cierpiętnika, zbyt wiele od życia nie wymagasz, choć oczywiście nie uważasz się też za super-bohatera ani za wyjątkową heroinę… Może też nie do ciebie pasuje obraz naprzykrzającego się katolika, a nabożeństwa majowe czy październikowe pamiętasz jeszcze z czasów zbierania układanki z karteczek wklejanych do zeszytu od religii. „Chwalcie łąki umajone” – to nie Twoja nuta.

Ale niezależnie od preferencji klimatycznych czy muzycznych, musisz przyznać, że Ona po prostu jest. Bliska ci czy daleka, ale musi być. I że… ma MOC… znaną ci czy nie, rozumianą przez ciebie czy (jeszcze) nie, to jednak słowa „Ono zmiażdży Ci głowę a Ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15), brzmią jakoś znajomo i wcale nie bajkowo… Rzeczywistość, o której mówią, jest nazbyt serio, za bardzo nas dotyka, aby można było przejść obojętnie, stwierdzając, że przecież żadne zło nigdy mnie nie spotkało i na pewno nie spotka. Dam sobie radę sam, jestem mocny, pokonam każdego wroga magicznym słowem – sam. Otóż w tę podróż – pułapkę samotnej walki z mocami złego, już niejeden śmiałek wyruszył dzielnie sam, zapominają o rajskiej obietnicy – to Ona zmiażdży głowę węża , więc jeśli chcesz doświadczyć tej mocy, to tylko z Nią! Nigdy obok, nigdy sam i nigdy z daleka od Niej!!

Jest oczywiste (poprawka – powinno być oczywiste, dla wielu pań jest to jeszcze groźnie brzmiąca herezja), że drugim imieniem kobiety jest imię MATKA. Ale też, z tym nierozerwalnie związane słowo – OBECNOŚĆ. Bóg, w swej wielkości, w swej nieskończonej mocy, w swej boskości!! zapragnął mieć MATKĘ! Zapragnął, by był ktoś, kto przytuli, otrze łzę, może czasem da wychowawczego klapsa, kto nauczy miłości i czułości… A wielu mądrym i postępowym wydaje się, że MATKA to dzisiaj taka staroświecka instytucja, potrzebna, żeby urodzić i wykarmić, (ale już nawet w tym niekoniecznie jest niezastąpiona), a później – to już w ogóle niepotrzebna, i oby jak najszybciej poszła w „odstawkę”, nie bardzo czepiając się tego, co jej dziecko dalej zrobi ze swoim życiem… Zobacz jednak – nawet Bóg zaplanował dla siebie MATKĘ!

Matka Boga – to wybranie, którego już samo brzmienie jest tak niepojęte, że pełne mocy, jakiegoś dostojeństwa i szacunku, przed którym drży piekło! Bo że taką słabą, kruchą istotę jaką jest kobieta Bóg powołuje do takiej godności?? Nie, tego szatan w swojej pysze znieść nie może! W dodatku, ta Kobieta pozostaje przez całe życie pokorna, czyli… mocna, bo zna swoje miejsce w relacji do Boga i drugiego człowieka i wie, jak tę przestrzeń napełnić swoją obecnością! Dlatego bynajmniej nie jest to pokora wycofania z życia, lęku, braku inicjatywy… „[Synu], nie mają już wina… (J 2, 3)” .

Matka Boga, to wybranie i powołanie, które zdarzyło się raz w historii dziejów, ale… pozostawiony w Marii z Nazaretu wzór i powołanie, jest dany każdemu, by jak Ona odpowiadać na daną łaskę Boga, przyjmować tę łaskę i nierozerwalnie związaną z nią MOC do wykonywania tego, czego pragnie Bóg. „Duch św. zstąpi na Ciebie i MOC Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1, 25).

Matka Boga to ta, która swoją obecnością towarzyszy do końca!! Czyli aż po cierpienie, krzyż i śmierć… Słaby by tego nie wytrzymał, mógłby załamać się, że oto całe młode życie zawierzył wielkiej sprawie, że miała to być przecież wielka i zwycięska historia zbawienia, że narodzi Tego, który zostanie nazwany Synem Bożym (Łk 1, 35). A tu… plują, rzucają obelgi, przeklinają… taki koniec? Taki triumf? Przecież Maryja pod krzyżem była wolna, nawet wtedy mogła jeszcze zrezygnować… przecież to było kolejne pytanie Boga: czy przyjmujesz moją wolą? „Tak, fiat, niech mi się stanie według Twego Słowa. Teraz też Ci ufam i wierzę, że Ty wciąć masz jakiś plan…”. Słaby będzie rachował, kalkulował, bilansował… Tak zawierzy tylko ktoś bardzo mocny, kto na zawierzeniu oparł całe swoje życie…

Matka Boga to w końcu Królowa… „Moja Mama jest Królową” – można było zobaczyć plakaty z takim napisem na Jasnej Górze. Dzieci wielkich tego świata, przynajmniej na jakimś etapie swojego życia, czują, że wiele mogą, że właściwie nie ma rzeczy dla ich nieosiągalnych, wystarczy jedno słowo… Oczywiście, życie weryfikuje ziemskie ograniczenia związane z siłą władzy i pieniądza… Ale Mama, która jest Mamą Boga i moją Mamą, i jest także Królową, przez którą z Bogiem wchodzimy w relację szczególnego pokrewieństwa – dla Jej mocy pośrednictwa nie ma rzeczy niemożliwych!

Gdy patrzymy na taką Matkę Boga, nie sposób w końcu nie powiedzieć, że ten, kto pozostaje w bliskiej relacji z taką Matką, nie uczyni wszystkiego według Jej słów… nie ze ślepego poddaństwa, ale z miłości – bo ktoś doświadczony w zawierzeniu i ufności, nauczył się też mocno kochać, więc wszystkiego pragnie z Miłości! Jeśli przez Matkę tak wielkiego zawierzenia, będziesz prosił o cokolwiek Jej Syna, nie sposób, żeby On Jej tego odmówił… Tak, Matka pozostaje najprostszą drogą do Syna! Obecna i towarzysząca – nie tylko na obrazku w niebieskiej sukience, nie jest tylko w pamięci jak bohaterka kart historii, nawet ciekawych i przejmujących, to jednak tylko w pamięci, która jest rzeczywistością dość kruchą i ulotną… Jest realna, tu i teraz, czekająca na to, by okazać się potrzebną dziecku, by okazać moc, by zapewnić ochronę, której tylko ty wiesz, jak bardzo potrzebujesz, może właśnie teraz najbardziej potrzebujesz Kobiety, która ma MOC…

Monika M. Zając

Artykuł jest częścią akcji pt. Pokochaj Maryję organizowanej przez Fundację Holy Mary Team.

 

 

Holy Mary Team

59 posts | 1831 comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

UA-57003851-1